Co tak wyjątkowego tkwi w tej młodziutkiej góralce? Niesamowity potencjał – to z pewnością, ale przede wszystkim chęć wybicia się ponad przeciętną. Po paru latach tkwienia w mainstreamowym żargonie, czyli słodkich balladkach i spokojnym usposobieniu, Brodka zdała sobie sprawę z tego, że nie tędy droga. Nie żeby „Granda” została uznana za ósmy cud świata i prawdziwą awangardę, to przecież – powiedzmy sobie szczerze – płyta całkiem popowa, ale z mocnymi akcentami. Przede wszystkim folkowymi i elektronicznymi. Tych ostatnich brzmień coraz więcej pojawia się podczas koncertów, co bardzo dobrze wróży na przyszłość.
W czasie wystąpień artystka nie boi się eksperymentować z dźwiękami, miksuje i sampluje na malutkim syntetyzatorku swoje hity, a wychodzi jej to całkiem dobrze.
Czy rośnie nam więc nowa alternatywna gwiazda? Tego z całą pewnością przewidzieć nie jesteśmy w stanie. Stwierdzić jednie można, że coś jest na rzeczy. Nowa Brodka nie jest jeszcze gwiazdą, która dyktowałaby warunki na polskiej scenie muzycznej. „Granda” może być co najwyżej przyczynkiem do tego. Mimo że szał tej płyty wciąż trwa, tak naprawdę to, co najważniejsze dla Brodki, dopiero przed nią. Czy będzie miała szansę stać się następczynią Nosowskiej (która nie daje za wygraną, co udawadnia nowym materiałem), przekona nas następny album Moniki. To będzie jej prawdziwe być albo nie być. Jeśli tylko będzie zmierzała w takim kierunku jak dotychczas – można spać spokojne – urośnie nam nasza mała polska Björk – z rodzimym, folkowym akcentem i góralskim zapędem.
A dodatkowym atutem przemawiającym za tym, że być może właśnie tak się stanie, są artystyczne stylizacje nowej Brodki – nie tylko muzyczne, ale także wizualne. Całkiem inny niż dotychczas image artystki i oprawa graficzna „Grandy” kierują skojarzenia w tym właśnie kierunku. Oczywiście nie są to kreacje tak wybujałe i ekstrawagandzkie jak islandzkiej gwiazdy, jednak swoim wyglądem przykuwają uwagę. Mała, czarna, przemykająca przez scenę Brodka roztacza wokół siebie coraz bardziej urokliwą aurę. Oby tak dalej.
więcej: www.monikabrodka.com